Wednesday, September 10, 2008

Well told

Somebody said they saw me
Swinging the world by the tail
Bouncing over a white cloud
Killing the blues

Tuesday, June 03, 2008

Mentalność w biznesie

Rosyjscy deputowani pracują nad pakietem zapisów mających chronić dzieci. Są wśród nich m.in.: limit na spacery bez opieki dorosłych, ograniczenie dostępu do internetu oraz filtrowanie SMS-ów i ich blokowanie w godzinach lekcyjnych.
Na takie pomysły nie wpadły na razie nawet PiS z LPR-em. Jednak najbardziej w tej historii fascynuje mnie różnica w mentalności biznesu. Jestem gotów założyć się o dowolne pieniądze, że gdyby politykom w Polsce coś takiego przyszło do głowy, reakcja operatorów komórkowych byłaby mniej więcej taka: „Nie widzimy technicznej możliwości blokowania SMS-ów w godzinach lekcji, ani ich filtrowania. Technologia czyni świat wolnym na dobre i na złe”. Jednak rzeczniczka rosyjskiej sieci komórkowej, cytowana przez dziennik „Wiedomosti”, stwierdziła, że nie będzie z tym żadnego problemu. - Jednak na razie nikt nie zwracał się do nas w tej sprawie - dodała.

Wednesday, April 18, 2007

Jarvis vs. Jarvis

New chief of marketing in Dell is Mark Jarvis. It's quite funny, because ''Jarvis'' isn't the surname computer giant's executives love. Jeff Jarvis and his blog BuzzMachine awake at night the PR and marketing departments at Dell since 2005, when one of the most famous bloggers worldwide forged the phrase ''Dell hell''. Media adopted it quickly and the image of Dell took huge blow. Now Mark will have to face Jeff's bullets.

Sunday, March 25, 2007

Kalosze

Nie sądziłem, że moje dziecko w tak wczesnym wieku zacznie serwować mi psychodeliczne kawałki. Ale to się właśnie niedawno wydarzyło, gdy śpiewaliśmy różne piosenki przed snem.
- Lady Godiva's ro-o-o-om, the only place she ever pla-a-ayed in tune.. - darłem się, nie szczędząc sąsiada.
Gdy do akcji wkroczyła córka, usłyszałem: - Ja mam zółte kalosze, kalosze w zielony groszek. Już tych kaloszy nie noszę, bo mi szkodzą na wzrok!

Śniadanie słomianego wdowca

- Tata był dziś rano strasznie wkurzony - oznajmiła moja córka w restauracji, pałaszując smażoną pangę.
- Tak? A co takiego się stało? - żywo zainteresował się mój stary przyjaciel.
- Tata gotował śniadanie i jakoś mu nie szło - wyjaśniła córka.
- A co takiego tata robił na śniadanie? - nie odpuszczał przyjaciel.
Dziecko zmarszczyło czoło i rzuciło po chwili: - Nie wiem... Coś z jajek...

How I dealt with Nokia - part II

It's hard to admit, but I ended up cursing and having the issue unresolved. This is a lesson of how multinational companies regionalize their products and maximize profits. Wanna have Russian language in your phone? No problem, pay about 50 euros or buy this phone in Russia. As simple as that. No matter what you need and what you need this stuff for. Lesson is done.

Monday, January 22, 2007

How I dealt with Nokia

Two weeks ago I became a happy owner of Nokia E61 smartphone. Gadget is pretty cool and, in my case, it replaced two others - straight mobile and my good old Palm, which I have been using since 2000. But some days after I felt lack of Russian language in my E61 and decided to install it. I'm not kind of mobile geek so I made some calls to Nokia call-center in Poland.

Results were poor. A lady with charming voice told me that I have to call technical support to get things managed and offered me their number. I dialled it immediately, but the voice of the guy at technical support wasn't charming so much. ''Pardon? You want to install Russian? It's not a repair, it's a change in your phone settings. Sorry, but we don't support things like this. Of course, we can do it, but we're pretty busy in January and it will take about two weeks'', he confessed.

My GSM operator also wasn't charming. ''We don't produce these phones. Call Nokia's service'', I was told.

Then I got back to a lady with charming voice at Nokia call-center. She was dazed and confused. ''Eeer, I can't help you by myself, sorry... It's really strange, I mean the way guys at technical support behave... Eeer, I can give you some more phone numbers to them, maybe you may try another one?'', she mumbled.

I will try tomorrow, but does it make sense? Is it anywhere like this?

Wednesday, December 20, 2006

Zaskoczyć siebie

Otworzyłem dziś swój elektroniczny kalendarz i zdębiałem. Obok godziny 10.00 widniał w nim tylko jeden wpis: ''Breakfast at Tiffany's''. I nic więcej. Zacząłem sobie przypominać, o co mogło chodzić. ''Oddać komuś książkę? A może film? Nie, jedno i drugie kupiłem dawno temu i mam na półce. Napisać coś o »Śniadaniu u Tiffany'ego«? Ale co ja mogę o tym napisać poza tym, że to jedna z moich ulubionych książek? Moja »Gazeta« raczej nie będzie chciała publikować takich rewelacji...”

Po kwadransie wszystko sobie przypomniałem. To był piekny majowy dzień pięć lat temu, spacerowałem z córką w parku. Ona spała w wózku, a ja bawiłem się swoim pierwszym w życiu palmtopem. Jego elektroniczny kalendarz kończył się w 2030 roku, co wydawało mi się tak odległą przyszłością, że nawet nie mogłem o niej poważnie myśleć. Otworzyłem więc rok 2006. Najdalszy, który jakoś mogłem objąć swoją wyobraźnią i wpisałem na 20 grudnia śniadanie u Tiffany'ego. ''Ale będzie fajnie znaleźć coś takiego po kilku latach!'' - zaśmiałem się sam do siebie i natychmiast o tym zapomniałem.

Lata mijały, ja zmieniałem gadżety, za każdym razem przegrywając kalendarz i książkę telefoniczną. Tak się złożyło, że przez cały ten czas, nic na ten dzień nie planowałem - żadnych spotkań, materiałów czy zakupów. Niczego. Nie było więc powodu, żeby zaglądać na 20 grudnia. Dziś zajrzałem po raz pierwszy i szczerze się zdziwiłem. Po czymś takim nie chce się pracować. Dziwne uczucie. All I want to do is to jump into a cab and go to Tiffany's. To calm down right away :-)

Saturday, April 29, 2006

Birthday!

Lots of coffee, cognac and sorbet, perfect emotional shape. What's happening? :-)

Saturday, March 18, 2006

Wolna Białoruś

Długo tu nie zaglądałem. Nie, nie jestem jednym z tych zawodowych gości stukających w klawiaturę dzień i noc. To chyba dlatego, że zbyt dużo piszę w pracy i dlatego w wolnych chwilach unikam pisania, jak potrafię.

Jutro na Białorusi są wybory. Po raz kolejny jest szansa na zmiany i po raz kolejny najprawdopodobniej nie zostanie ona wykorzystana. Dziś i wczoraj gdzie się da czytałem o tym, co się dzieje w Mińsku. W prasie polskiej, rosyjskiej i zachodniej... Natrafiłem też na specyficzny blog. Naukowcy i dziennikarze, którzy uważają białoruski internet za jedną wielką wyspę społeczeństwa obywatelskiego, powinni go dobrze przestudiować. Autor jest chyba w okolicach 30-ki, raczej wykształcony, a jeśli nie, to z pewnością oczytany. Prawdopodobnie włada angielskim. Mieszka w jednej z robotniczych dzielnic Mińska. Teoretycznie, wypisz wymaluj siła napędowa zmian, która przyjdzie jutro na wiec.
Otóż nic bardziej mylnego. Autor bloga w każdej linijce wyzywa opozycję od ''pedziów'', ''półgłówków'' i ''zasysaczy grantów''. Deklaruje, że jest w pełni szczęśliwy, głosował na Łukaszenkę przez całe swoje życie i nadal będzie to robił. Na plac na pewno nie przyjdzie, bo marzy, żeby milicja i OMON potraktowali zwolenników opozycji jak najbardziej brutalnie. Co ciekawe, jego zapiski maja swoich wiernych czytelników i generują sporo komentarzy.

To dobrze pokazuje, że białoruski internet wygląda niemal tak samo, jak białoruska ulica. Można na niej spotkać sporo fanów byłego prezesa sowchozu. Jeśli chcesz zobaczyć inną stronę białoruskiego internetu, zajrzyj tu:
http://avtaz-lj.livejournal.com/

Saturday, December 24, 2005

Friday, December 16, 2005

Ogłoszenie (dla studentów)

Szanowni Państwo!

Po krótkim namyśle postanowiłem zwolnić waszą grupę (V rok, studia dzienne) z obowiązku pisania pracy pisemnej. Na waszą korzyść przemawia przede wszystkim względna aktywność grupy podczas zajęć. Są też inne powody, ale ze względu na ich niemerytoryczny charakter nie będę o nich mówił. Wystarczy, że są one niezwykle istotne.

W związku z powyższym 12 stycznia proszę zgłosić się po wpisy. Pozdrawiam.

Vadim Makarenko

Tuesday, November 29, 2005

New look

Changing templates too often is a syndrome of newcomer in bloggers community ;-) I hope the patience of my small audience isn't overused already...

Thursday, November 24, 2005

TV shows

Desperate Housewives grab me every week. It's highly ironic that in Poland this series was introduced by a station, which is everything but cool and innovative, while its top-notch urban competitor invests heavily in domestic Ally McBeal copycat.

PS. It may be amazing for Americans, but in Poland two powerful ABC shows - Lost and Desperate Housewives - are put in deadly competition for Thursday prime-time viewers by two different broadcasters.

Monday, November 21, 2005

Gladwell published in Poland

Two excellent books were released in Poland this year. Somehow both were not properly orchestrated so I got the news by accident.
The first was absolutely fantastic ''Fast-Food Nation'' written by Eric Schlosser. In september famous Malcom Gladwell's ''Tipping Point'' hit shop shelves. As far as I know one publisher bought copyrights for ''Blink'' - Gladwell's second book.

Thursday, November 10, 2005

Compact change

Last week I watched the film ''The end of affair'' and as usually lent an attentive ear to dialogues. One line was especially striking. ''You changed your newspaper once and you soon got used to it.'' This is how wife tried to explain to her husband dealing with huge changes.

The problem is that nowadays people don’t change newspapers, but newspapers are in constant change. Ready or not, someday you get something completely new instead of your good, old paper and have to get used to it. Like I have to get used to new ''The Wall Street Journal Europe'', which went compact some weeks ago. WSJ is my favorite daily, read both in print and online, but today I’m confused for the first time, because it takes much more minutes then ever before to find what I need. Where’s the A-head with its unique features? Where’s Networking section?

As an industry insider I understand the nature of such transition, but as a reader I repeat every day while opening my WSJE: ''God save my New Yorker''.

Sunday, November 06, 2005

My friend's blogging

There’s not too much things that could be better for journalist than being an inspiring person. My friend Chris Borowski started blogging (http://traveling-life.blogspot.com)! It’s a great news, because it was a big pity for me, when he decided to leave Reuters, where he was a telecoms & IT correspondent and move out from Europe. From now on he’s online and his comments on different things including street fights in Paris and Polish rap are available. Of course his Traveling Life is not about mergers and acquisitions, but he’s the guy who looks broadly and who knows what he will cover next... ;-)

Saturday, November 05, 2005

PR w RP

Byłem gościem na konferencji branży PR-owskiej. Wraz z szefem jednej z agencji i menedżerem odpowiedzialnym za PR w jednej z firm finansowych zajmowałem się oceną jakości komunikatów prasowych. Czasem chodzę na takie spędy, bo uważam, że opowiadając tym ludziom o swoich potrzebach i standardach zawodowych w jakiś sposób na nich wpływam, co może ułatwić mi pracę. Jednak gdy wracałem do domu tamtego wieczoru dwie rzeczy przyszły mi na myśl.

Po pierwsze, że przez to chodzenie i mówienie chyba wyrastam na dyżurnego krytyka PR. Jest to o tyle niebezpieczne, że wkrótce zapewne zacznę przynudzać i sam będę źle się z tym czuł. W końcu będzie tak, jak z pewną publicystką znaną w całej Polsce ze swoich feministycznych poglądów. Zadzwoniłem do niej 2-3 lata temu z prośbą o skomentowanie rozerotyzowanej reklamy jednego z polskich banków. - Proszę mi wybaczyć, ale nie chcę się wypowiadać na ten temat. Już nie chcę odgrywać roli dyżurnego betonu feministycznego - powiedziała do słuchawki zmęczonym głosem.

A po drugie, jest rok 2005, a polski PR wciąż rozmawia o rzeczach tak podstawowych, jak sztuka pisania komunikatów prasowych. Czy naprawdę powinienem brać w tych rozmowach udział?

Sunday, October 23, 2005

Meet El Presidente

So we got a president. The winner is... Lech Kaczynski! He wouldn't be my first choice, but it doesn't matter. Fortunately, this time it wasn't up to me.

Martin Lindstrom

Martin Lindstrom will appear with a speech during SAR conference in Warsaw. His book ''Brand Child'' was incredibly interesting, however the lecture is scheduled as a story about brand equity. I was promised to arrange the interview and prepared couple of questions. Does anybody have an idea of what the guy must be asked about? Suggestions are welcomed :-)